59 NAJDŁUŻSZYCH POLSKICH RZEK ROWEREM

Postanowiliśmy przemierzyć 59 najdłuższych polskich rzek jadąc blisko nich rowerami. To dla pracujących ludzi, mających rodziny, plan trochę szalony. I wiemy, że zajmie nam długo – do dyspozycji mamy tylko weekendy i to nie wszystkie. Dlatego „musimy” jechać także zimą. Zrobimy to jednak.

JAK?
Do źródeł lub ujść (przy tak dużym przedsięwzięciu będziemy więźniami logistyki – czasem więc pokonamy rzeką z jej biegiem, a czasem pod prąd) będziemy docierać samochodami lub pociągami. Tam przesiądziemy się na rowery, zanurzymy dłonie w miejscu, w którym „zaczyna się” nasze spotkanie rzeką i popedałujemy z do momentu, gdy „znika” w innej rzece, morzu, przekracza granicę lub do miejsca, w którym bije jej źródlane serce. Na mecie wsiądziemy w auta, pociągi i dotelepiemy się do domów, by znów zanurzyć się na chwilę w codzienność.

ROZSĄDNIE
Nie chcemy pchać rowerów w sitowiu brzegiem – bo do tego sprowadziłaby się „rowerowa wyprawa”, gdybyśmy chcieli meandrować razem z wodą. Chcemy jednak jechać na tyle blisko rzeki, na ile możliwe będzie to szutrami, leśnymi duktami czy asfaltowymi drogami.
Zimą – a konieczne stanie się dla nas podróżowanie przez cały rok – wybierać będziemy najkrótsze rzeki z listy. Najdłuższe na celownik brać będziemy latem. 

PIĘKNIE
Zamierzamy też nocować nad rzekami. Podstawą będą namioty. Z dwóch powodów. Po pierwsze, namiot daje nam możliwość bliskiego kontaktu z rzekami – na polach i campingach będziemy blisko nich. O to przecież też nam chodzi. Po drugie, namiot daje nam wolność – możliwość skrócenia lub wydłużenia każdego etapu w zależności od okoliczności.

HONOROWO
Zakładamy, że najdłuższe z rzek wymagać będą od nas kilku powrotów. Gdy nie uda się nam „dokończyć rzeki”, wrócimy w miejsce, w którym przerwaliśmy i pojedziemy dalej. Nasze trasy będziemy dokumentować mapami z popularnych aplikacji smartfonowych.
Nasz plan może zrujnować jedynie medyczne przeciwskazanie jednego z nas do kontynuowania projektu. Liczymy, że się tak nie wydarzy. Gdyby jednak – poinformujemy o decyzji (czy jedna osoba dokończy szlaki, czy też poczeka na partnera).

RAZEM
Mapy będziemy publikować nie tylko dlatego, by udowadniać przejechanie trasy – chcemy też każdemu dać szansę na podobne przeżycie i ułatwić mu to (gotowe mapy do pobrania będziemy publikować w zakładce MAPY).
Przed każdą wyprawą będziemy też informować o niej – i postaramy się udostępniać naszą lokalizację (ach, ile powerbanków będziemy musieli wieźć?!) po to, by każdy rowerzysta mieszkający blisko rzeki (albo i daleko) mógł do nas dołączyć na jakimś fragmencie trasy. Lubimy nie tylko poznawać i odkrywać dla siebie rzeki, lubimy też poznawać ludzi.
Każdą z naszych wypraw relacjonować będziemy na stronie 59rzek.pl oraz w social media. Bądźcie z nami w kontakcie!

DLACZEGO?
To jest pytanie najtrudniejsze. Każdy z nas odpowiada na nie oddzielnie.

Łukasz:
przede wszystkim chcę udowodnić coś sobie. Chcę też mieć szansę spędzać więcej czasu z przyjacielem. To także okazja do promowania turystyki rowerowej w kraju – i na dalszą walkę o bezpieczniejsze drogi, by móc podróżować po Polsce bezpiecznie.

Maciej:
na pierwszym miejscu stawiam kontakt z przyjacielem ze szkolnej ławy. Spędzanie wspólnego czasu, kontakt z przyrodą. To podstawa. Dopiero dalej jest pokazywanie sobie i światu.

GENEZA „POLSKIEJ AMAZONKI”
Sam pomysł – niewinnie – zrodził się w głowie Łukasza. Zamiast kolejny raz jechać w Tatry (i przecierać wszystkie szlaki ponownie – odkrywając je dla nowego pokolenia) postanowił raz pojechać szlakiem rzeki. Nie ukrywa, że do tego zainspirowały go dwie książki, które otrzymał kiedyś od Piotra Chmielińskiego – człowieka, który pokonał kajakiem Amazonkę, a potem wspierał w wyprawie rowerowej śladem Amazonki dwóch braci z Polski.

Łukasz:
Nie mam 20 lat, nie mam już szansy na Amazonkę, nie wiem, czy w ogóle lubię i potrafię pływać kajakiem. Zrozumiałem jednak, że przecież każdy ma swoją „Amazonkę”. Moją tam i z powrotem – czyli 12 tys. km – przejadę po Polsce na rowerze. Nie wiem, co z tego wyniknie. Wiem, że tego chcę. 

Rzeką startową będzie dla nas Brda. Zupełnie nieprzypadkowo. To jedna z dłuższych rzek, a dla nas rzeka symboliczna. Poznaliśmy się ponad 20 lat temu jako młodzi uczniowie technikum elektronicznego w Bydgoszczy. Poznaliśmy się niejako nad Brdą. Uczcimy tym naszą przyjaźń.