Łukasz Zboralski

Kiedy powiedziałem ojcu o pomyśle na wyprawę, odparł: „Ty już mniej szalony nie będziesz”. No nie zanosi się. Mam 42 lata i głębokie przekonanie, że dużo większym szaleństwem jest spędzić życie chodząc do pracy i zasiadając po niej przed telewizorem niż objeżdżać polskie rzeki rowerem. To dlatego też pewnie „na starość” znów gram rocka na basie w zespole Jammerz.

U mnie wszystko jest pomieszane. I dobrze mi z tym. Wyuczyłem się na elektronika, by potem zmienić wykształcenie i zostać nauczycielem języka polskiego, a w obu zawodach i tak nie pracowałem – jeszcze na studiach zostałem dziennikarzem.

Pracowałem w największych polskich dziennikach. Dziś jestem sekretarzem redakcji tygodnika „Do Rzeczy” i wydawcą jedynego polskiego portalu poświęconego bezpieczeństwu na drogach brd24.pl (co z jazdą rowerem i całą wyprawą ma wiele wspólnego). Tak, przy okazji głośnych spraw dotyczących wypadków, albo zmiany prawa drogowego, mogliście słyszeć mnie w radiu, czytać w prasie lub oglądać w telewizji.

Lubię podróżować. Samochodem, rowerem, motocyklem (samolotem nie). To dlatego moja rodzina co roku pakuje dobytek i rusza w poszukiwaniu przygody z własnym domem, którym od lat stał się dla nas namiot. 
W podróżowaniu jednak – jak pisał jeden (jedni wiedzą, inni znajdą) – najważniejsze jest nie to, co człowiek spotyka na miejscu, ale to, co przywozi tam w sobie.